czasem zdarza sie tak że braknie gazu już całkiem (człowiek albo zapomina albo nie bierze kaski żeby się zatankować) i od domu trzeba na stacje dojechać na benie. no i tu zaczyna sie problem, dosłownie chwilę da się przejechać na benie, a później to katastrofa, szarpie okropnie, tak do 3k obrotów, później idzie jak przecinak. jak już się nieco rozgrzeje, to i jakoś jedzie, ale pedał trzeba trzymać na gazie delikatnie cały czas, mocniejsze depnięcie jakby dławi go i zamiast odpalać rakietę to on się zamula, czasem i szarpie. bardzo kiepsko wkręca się z niskich obrotów (np przed skrzyżowaniem redukcja na 2, puszczam sprzęgło, koło 1,5k obrotów, skręcam, delikatnie gaz a on ledwo co się wyciąga do góry) stan w baku staram się utrzymać na 1/4, tankuje się jak dobije już do rezerwy. na gazie żaden z problemów nie występuje. filtr paliwa zmieniony. przepustnicy nie podejrzewam, bo jak wyżej - na gazie nic takiego się nie dzieje. a z wierzchu benzyną ekstrakcyjną przeczyściłem. staram się autko przegonić na benie miesięcznie koło 50km. myślę, ale pewności nie mam, że w miejscu gdzie stary gazownik umieścił mikser do gazu (był tuż za przepływką, teraz jest prawidłowo na przepustnicy) jest wkręcana czujka, coś wspólnego z powietrzem ale dokładnie jak to się nazywa to nie wiem) była nieco skrzywiona, i odpadł mosiężny(?) czepek, i został sam dzyndzelek :hehe: może coś z tym? ewentualnie jeszcze pompa paliwowa, ale nawet nie wiem co by tam sprawdzić, więc nie będę zaglądał pod tylnią kanapę :) chciałbym to zrobić bez jakiś większych nakładów finansowych, bo jakoś szczególnie mi na tym nie zależy, ważne że z gazem jest wsio ok.